Pokazywanie postów oznaczonych etykietą G.J.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą G.J.. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

"Niedopałek (Gdy krzyża brak)" - free writing

Tytuł: Niedopałek

Podtytuł: Gdy krzyża brak 

Opis: Klasyczny drabble, równe sto słów. Miniatura depresyjna, jak widać nawet ten stan ma swoje twórcze wykręty. 


Dym wzniósł się leniwym ściegiem przez materiał klarownego, lekkiego powietrza. Niechętnie skierował opryskliwie znudzone spojrzenie ku niebu i zmarszczył brwi, głęboko myśląc na spolaryzowany temat.
- Boże mój. - jęknął, zawierając kurtyny powiek, wciągając tytoniowy oddech do płuc i bezwładnie opuszczając wiotką rękę, ściskającą  na w pół spalony papieros. 
- Boże mój... - podjął, tym głośniej, unaoczniając fatalny stan swego gardła, które zaskrzypiało z lekka i dodało rdzy jego barwie. 
- Czemuś mnie opuścił. - zaintonował, ciągnąc żałosny, zawodzący na melodię pasyjnych śpiewów ton. 
Wyrzucił niedopałek, obserwując spokojnie, jak dokonuje żywota w powietrzu i wpada bezgłośnie w odmęt chaotycznie wzburzonego nurtu ciemnej, gniewnej rzeki.
Plusk.
Amen.


Gabriel Jankowiak

wtorek, 1 marca 2016

"On" - non ff poetry -

Tytuł: On

Nota: znalezione na ostatniej stronie szkicownika, zapomniane

Gatunek: wiersz wolny



On był nią 

Teraz nikt o to nie dba

I nikt nie wie

Ale całe życie miał możliwości

Noszenia spódnic 

I butów na obcasach

Wymagali od niego, że gdy dorośnie

pomaluje usta i zostanie matką.

Mówią, że on był nią. 

Nikt nie dba, a dbają wszyscy.

On był nią 

I nigdy nią nie był. 



G.J.

poniedziałek, 22 lutego 2016

"Wyzwanie 1" - non ff poetry -

Tytuł: Wyzwanie 1

Nota: moje pierwsze dzieło napisane dlatego, żeby udowodnić sobie i komuś, że potrafię. Coś podobnego.

Typ: wiersz wolny



Stąpa, przez przypadek.

Tak jakoś zupełnie bezinteresownie

Stawia kroki.

Ostrożne, uważne, senne.

I grzęzną nogi w smole,

Brudzą się stopy,

Bo idzie bez zobowiązań.

Podpala każdy poprzedni krok,

Rozrywa winorośl,

A potem się topi;

Wiatr szumi jak szumiał.



G.J.

Bez tytułu 4 - non ff poetry -

Tytuł: brak

Nota: brak

Typ: wiersz wolny, biały



Kości

Plamy w oczach

Ręka zmęczona lenistwem

Brednie kredowe

Pylica

Ścisk gardła

Mądra wycinka lasów

Marność nad marnościami

I pustka

I klęska

I zawiść

I wiedza przede wszystkim



G.J.

Bez tytułu 3 - non ff poetry -

Tytuł: brak

Nota: brak

Typ: wiersz (bardzo) wolny



A wyobraź sobie, że właśnie tak

Że Twoje 
      nie 
mnie nie obchodzi
Że jesteś tym kogo tak skrupulatnie wyganiasz
Bo Ci wolno, bo to Twoje, bo się należy
Bo za ciepło, bo za daleko, bo tam się głowy ludziom ucina
Tak właśnie jest, tutaj nie masz mocy
Tu jestem ja, mnie będziesz słuchał

Więc słuchaj, skoro nie masz wyboru. 

Wyobraź sobie, że 
      wszystko 
jest tak naprawdę tylko 
      skalą błędu pomiarowego
Że margines był tak duży, że nas tu
Zmieścił 
I nie ma definicji, bo to tylko my musimy tłumaczyć sobie i wyjaśniać
Wydumane aspekty i paranoję niewiedzy
      Tylko spróbuj sobie wyobrazić
Ty smutny, mały pokrzywdżeńcze
Że Cię coś co dzień łapczywie wsysa 
I wypluwa
I tak w kółko
     Aż do porzygu.

Takie to strasznie pojebane
Że rzeczywistość się dwoi i troi
      A do tej 
      Troi
ciągle daleko
Nie tworzymy a odtwarzamy
Czasy tworzenia nieuchronnie znika
Spada w czarną dziurę
Wsysa go jak Ciebie
Ale nie wypluje, choć znalazłoby się wielu
Którzy by za te plwociny
Oddali wszystkie rudy świata
Byle by tworzyć
Bo wtedy nawet z gówna można być
Szczerze dumnym.

Kwestia nie poprzestaje wyłącznie na aspekcie przemijania
Jest bowiem coś uzależniającego
W boskim pierwiastku
I jego profańskiej obecności
Jak by nie patrzeć
Bóg to twardy narkotyk
Tylko taki 

Dobry. Nieskończony. Doskonały. 

No tak tak, pada ten cholerny deszcz.
Nic nie poradzisz
I ja nic nie zdziałam
Możemy jedynie
Potaplać się w naszym uroczym bagienku
Ułomności, nadziei i innych odpadków
Aż któreś z nas pojmie jako pierwsze
Że fikcja
To tylko
     Fikcja.

 Nic więcej.
 Nic mniej.

I może dobrze.


G.J.

"Koń" - non ff poetry -

Tytuł: Koń

Nota: brak

Typ: wiersz wolny



Parsknął nieprzejrzyście

W chłód.

I rozdarł go w dwie połowy.

Kopytem zranił ziemię.

Oddechem wskrzesił wiatr.

Zadreszczył.

Zasapał.

Tętnem krwistym i galopem

Rozkochał czarny mróz.


G.J.

"Coś" - non ff poetry -

Tytuł: Coś

Nota: brak

Typ: wiersz wolny



Przyszło znikąd, 

Dokądkolwiek.

Narozrabiało.

Coś rozbiło, coś skleiło.

Poplamiło białe kartki,

Przestawiło kąty.

Wyszło i zamknęło drzwi.

Tylko ciągle wpycha oko

Przez dziurkę od klucza.


G.J.

Bez tytułu 2 - non ff poetry -

Tytuł: brak

Nota: brak

Typ: wiersz wolny


Ukruszanie krawędzi oczekiwań
Przebiega często nad wyraz opornie
Łamanie wuczeń i ścieranie
Gładkiej powierzchni kulistych wyobrażeń
I docieranie
Mozolne
Niechętne
Do łupanego sedna.

Plany - jasne i naprężone jak sznurki
Kukiełek, należy zaplątać i osupełkować
Tak, żeby sami lalkarze
NIe potrafili dobrnąć ich natury.

Z założeń wyskubać
To, co istotne i rzeczywiste
I to, co przebiega chropowato
Bo życie wybitnie bardziej
Przypomina rzekę żwiru kapiącą
Z betonowych framug
Niż wiatr opływający
Szklane wyrwy między nimi.

G.J.

"Biały żwir" - non ff poetry -

Tytuł: Biały żwir

Nota: inspiracja utworem Zbigniewa Herberta o tytule "Apollo i Marsjasz"

Typ: wiersz wolny



Ja

Ja jestem szepczącym szatanem
Ja swoją formę przybieram
Wedle woli.

Mi się nie podoba wyniosłość
I duma dłuższa niż broda.

Ja podpalam śnieg
I zamrażam ogień
Wszystko unieważniam, niszczę
A prawdę i piękno
Odzieram ze skóry
Wedle woli.

Ja jestem toposem
Archetypem
Ja nie próbuję latać na cudzych skrzydłach
A wznoszę się pomimo

Mnie nie kusi byle źdźbło

Ja jestem
Królem siwych krzaków
I trzepoczących rzęs

Ja się nie biję
A wygrywam.

Zupełnie.

Ja.



G.J.

"Gładka posadzka pałacu Dioklecjana" - non ff poetry -

Tytuł: Gładka posadzka pałacu Dioklecjana

Nota: Ilość zgłosek przedstawia się nieszablonowo względem tak sonetu angielskiego, francuskiego jak i włoskiego, dlatego został przeze mnie opatrzony osobną odnogą gatunkową. (przed gwiazdką ilość sylab)

Gatunek: sonet polski*


13* Gorące popołudnie do kości strawiło,
13* Dalmacyjskich monumenty świadków historii,
12* Kamień krwawny króla noszą wierni zbrojni,
12* Mgła gęsta wyrzyna co słońce szczędziło.

11* Stroszy się wielce, niepokorna służka,
11* Gasi kolejno płomienie nadziei,
10* I tej upalnej, majnej niedzieli,
10* Topi Dubrownik ciepła posoka

9* Czyje słowa spełnia nieboga?
9* Jaka jej krzywda oczy bieli?
8* Czemu jej ręka tak sroga,

7* 
Majnej, dusznej niedzieli
7* Ludy modlą do boga
6* By diabli nie wzięli.



G.J.
______
*przypis autora

"Wróg" - non ff poetry -

Tytuł: Wróg

Nota: Utwór powstał we frustracji nadmiarem wierszy o "miłościach", a deficytem tych na temat ludzi o złym odniesieniu do autora. 

Gatunek: wiersz wolny, biały



Tyś mój krwiściąg

Moje płomienne bordeaux

Wąskie ujście wulkanowej góry

Ognia i lawy szalejącej w moich tętnicach

Tyś jest mi popiół

Płuc moich ciężka choroba

Jesteś mi najzłośliwszym nowotworem

Śmiercionośnym wirusem

Moich połamanych knykciów źródłem

Zdyszaną nienawiścią leżącą odłogiem 

Wściekłością

Żwirem

Mym największym wrogiem



G.J.