Pokazywanie postów oznaczonych etykietą G.J.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą G.J.. Pokaż wszystkie posty
piątek, 18 listopada 2016
poniedziałek, 25 kwietnia 2016
"Niedopałek (Gdy krzyża brak)" - free writing
Tytuł: Niedopałek
Podtytuł: Gdy krzyża brak
Opis: Klasyczny drabble, równe sto słów. Miniatura depresyjna, jak widać nawet ten stan ma swoje twórcze wykręty.
Dym wzniósł się leniwym ściegiem przez materiał klarownego, lekkiego powietrza. Niechętnie skierował opryskliwie znudzone spojrzenie ku niebu i zmarszczył brwi, głęboko myśląc na spolaryzowany temat.
- Boże mój. - jęknął, zawierając kurtyny powiek, wciągając tytoniowy oddech do płuc i bezwładnie opuszczając wiotką rękę, ściskającą na w pół spalony papieros.
- Boże mój... - podjął, tym głośniej, unaoczniając fatalny stan swego gardła, które zaskrzypiało z lekka i dodało rdzy jego barwie.
- Czemuś mnie opuścił. - zaintonował, ciągnąc żałosny, zawodzący na melodię pasyjnych śpiewów ton.
Wyrzucił niedopałek, obserwując spokojnie, jak dokonuje żywota w powietrzu i wpada bezgłośnie w odmęt chaotycznie wzburzonego nurtu ciemnej, gniewnej rzeki.
Plusk.
Amen.
Gabriel Jankowiak
Etykiety:
angst,
bitter,
Christianity,
cigarette,
depression,
drabble,
free writing,
G.J.,
Gabriel Jankowiak,
Gabriel's mind,
God,
Holy Bible,
mental illnesses,
non fanfic,
non k-pop,
non pop,
smoking,
suicide,
word limit
wtorek, 1 marca 2016
"On" - non ff poetry -
Tytuł: On
Nota: znalezione na ostatniej stronie szkicownika, zapomniane
Gatunek: wiersz wolny
On był nią
Teraz nikt o to nie dba
I nikt nie wie
Ale całe życie miał możliwości
Noszenia spódnic
I butów na obcasach
Wymagali od niego, że gdy dorośnie
pomaluje usta i zostanie matką.
Mówią, że on był nią.
Nikt nie dba, a dbają wszyscy.
On był nią
I nigdy nią nie był.
G.J.
Etykiety:
emotions,
ftm,
G.J.,
Gabriel Jankowiak,
Gabriel's mind,
Him,
km,
On,
poezja,
poezja XXI wieku,
polish poetry,
polska poezja,
trans,
transsexual,
XXI century poetry
poniedziałek, 22 lutego 2016
"Wyzwanie 1" - non ff poetry -
Tytuł: Wyzwanie 1
Nota: moje pierwsze dzieło napisane dlatego, żeby udowodnić sobie i komuś, że potrafię. Coś podobnego.
Typ: wiersz wolny
Stąpa, przez przypadek.
Tak jakoś zupełnie bezinteresownie
Stawia kroki.
Ostrożne, uważne, senne.
I grzęzną nogi w smole,
Brudzą się stopy,
Bo idzie bez zobowiązań.
Podpala każdy poprzedni krok,
Rozrywa winorośl,
A potem się topi;
Wiatr szumi jak szumiał.
G.J.
Bez tytułu 4 - non ff poetry -
Tytuł: brak
Nota: brak
Typ: wiersz wolny, biały
Kości
Plamy w oczach
Ręka zmęczona lenistwem
Brednie kredowe
Pylica
Ścisk gardła
Mądra wycinka lasów
Marność nad marnościami
I pustka
I klęska
I zawiść
I wiedza przede wszystkim
G.J.
Bez tytułu 3 - non ff poetry -
Tytuł: brak
Nota: brak
Typ: wiersz (bardzo) wolny
A wyobraź sobie, że właśnie tak
Że Twoje
nie
mnie nie obchodzi
Że jesteś tym kogo tak skrupulatnie wyganiasz
Bo Ci wolno, bo to Twoje, bo się należy
Bo za ciepło, bo za daleko, bo tam się głowy ludziom ucina
Tak właśnie jest, tutaj nie masz mocy
Tu jestem ja, mnie będziesz słuchał
Więc słuchaj, skoro nie masz wyboru.
Wyobraź sobie, że
wszystko
jest tak naprawdę tylko
skalą błędu pomiarowego
Że margines był tak duży, że nas tu
Zmieścił
I nie ma definicji, bo to tylko my musimy tłumaczyć sobie i wyjaśniać
Wydumane aspekty i paranoję niewiedzy
Tylko spróbuj sobie wyobrazić
Ty smutny, mały pokrzywdżeńcze
Że Cię coś co dzień łapczywie wsysa
I wypluwa
I tak w kółko
Aż do porzygu.
Takie to strasznie pojebane
Że rzeczywistość się dwoi i troi
A do tej
Troi
ciągle daleko
Nie tworzymy a odtwarzamy
Czasy tworzenia nieuchronnie znika
Spada w czarną dziurę
Wsysa go jak Ciebie
Ale nie wypluje, choć znalazłoby się wielu
Którzy by za te plwociny
Oddali wszystkie rudy świata
Byle by tworzyć
Bo wtedy nawet z gówna można być
Szczerze dumnym.
Kwestia nie poprzestaje wyłącznie na aspekcie przemijania
Jest bowiem coś uzależniającego
W boskim pierwiastku
I jego profańskiej obecności
Jak by nie patrzeć
Bóg to twardy narkotyk
Tylko taki
Dobry. Nieskończony. Doskonały.
No tak tak, pada ten cholerny deszcz.
Nic nie poradzisz
I ja nic nie zdziałam
Możemy jedynie
Potaplać się w naszym uroczym bagienku
Ułomności, nadziei i innych odpadków
Aż któreś z nas pojmie jako pierwsze
Że fikcja
To tylko
Fikcja.
Nic więcej.
Nic mniej.
I może dobrze.
G.J.
"Koń" - non ff poetry -
Tytuł: Koń
Nota: brak
Typ: wiersz wolny
Parsknął nieprzejrzyście
W chłód.
I rozdarł go w dwie połowy.
Kopytem zranił ziemię.
Oddechem wskrzesił wiatr.
Zadreszczył.
Zasapał.
Tętnem krwistym i galopem
Rozkochał czarny mróz.
G.J.
"Coś" - non ff poetry -
Tytuł: Coś
Nota: brak
Typ: wiersz wolny
Dokądkolwiek.
Narozrabiało.
Coś rozbiło, coś skleiło.
Poplamiło białe kartki,
Przestawiło kąty.
Wyszło i zamknęło drzwi.
Tylko ciągle wpycha oko
Przez dziurkę od klucza.
G.J.
Bez tytułu 2 - non ff poetry -
Tytuł: brak
Nota: brak
Typ: wiersz wolny
Ukruszanie krawędzi oczekiwań
Przebiega często nad wyraz opornie
Łamanie wuczeń i ścieranie
Gładkiej powierzchni kulistych wyobrażeń
I docieranie
Mozolne
Niechętne
Do łupanego sedna.
Plany - jasne i naprężone jak sznurki
Kukiełek, należy zaplątać i osupełkować
Tak, żeby sami lalkarze
NIe potrafili dobrnąć ich natury.
Z założeń wyskubać
To, co istotne i rzeczywiste
I to, co przebiega chropowato
Bo życie wybitnie bardziej
Przypomina rzekę żwiru kapiącą
Z betonowych framug
Niż wiatr opływający
Szklane wyrwy między nimi.
G.J.
"Biały żwir" - non ff poetry -
Tytuł: Biały żwir
Nota: inspiracja utworem Zbigniewa Herberta o tytule "Apollo i Marsjasz"
Typ: wiersz wolny
Ja jestem szepczącym szatanem
Ja swoją formę przybieram
Wedle woli.
Mi się nie podoba wyniosłość
I duma dłuższa niż broda.
Ja podpalam śnieg
I zamrażam ogień
Wszystko unieważniam, niszczę
A prawdę i piękno
Odzieram ze skóry
Wedle woli.
Ja jestem toposem
Archetypem
Ja nie próbuję latać na cudzych skrzydłach
A wznoszę się pomimo
Mnie nie kusi byle źdźbło
Ja jestem
Królem siwych krzaków
I trzepoczących rzęs
Ja się nie biję
A wygrywam.
Zupełnie.
Ja.
G.J.
"Gładka posadzka pałacu Dioklecjana" - non ff poetry -
Tytuł: Gładka posadzka pałacu Dioklecjana
Nota: Ilość zgłosek przedstawia się nieszablonowo względem tak sonetu angielskiego, francuskiego jak i włoskiego, dlatego został przeze mnie opatrzony osobną odnogą gatunkową. (przed gwiazdką ilość sylab)
Gatunek: sonet polski*
13* Gorące popołudnie do kości strawiło,
13* Dalmacyjskich monumenty świadków historii,
12* Kamień krwawny króla noszą wierni zbrojni,
12* Mgła gęsta wyrzyna co słońce szczędziło.
11* Stroszy się wielce, niepokorna służka,
11* Gasi kolejno płomienie nadziei,
10* I tej upalnej, majnej niedzieli,
10* Topi Dubrownik ciepła posoka
9* Czyje słowa spełnia nieboga?
9* Jaka jej krzywda oczy bieli?
8* Czemu jej ręka tak sroga,
7* Majnej, dusznej niedzieli
7* Ludy modlą do boga
6* By diabli nie wzięli.
G.J.
______*przypis autora
"Wróg" - non ff poetry -
Tytuł: Wróg
Nota: Utwór powstał we frustracji nadmiarem wierszy o "miłościach", a deficytem tych na temat ludzi o złym odniesieniu do autora.
Gatunek: wiersz wolny, biały
Tyś mój krwiściąg
Moje płomienne bordeaux
Wąskie ujście wulkanowej góry
Ognia i lawy szalejącej w moich tętnicach
Tyś jest mi popiół
Płuc moich ciężka choroba
Jesteś mi najzłośliwszym nowotworem
Śmiercionośnym wirusem
Moich połamanych knykciów źródłem
Zdyszaną nienawiścią leżącą odłogiem
Wściekłością
Żwirem
Mym największym wrogiem
G.J.
Subskrybuj:
Posty (Atom)